Nie masz na ratę kredytu? Martw się sam - NOTUS Finanse

603 804 805

+48 667 808 808

Kredyt hipoteczny to zobowiązanie na wiele lat. Lat tłustych lub chudych – tego nie wiemy, gdyż w obecnych czasach coraz trudniej jest nie tylko prognozować, ale i planować naszą przyszłość. Jednak na ratę pieniądze mieć musimy. Czy bank pomoże, gdy znajdziemy się w dołku? Na to raczej nie liczmy.

Kredyt hipoteczny to zobowiązanie na wiele lat. Lat tłustych lub chudych – tego nie wiemy, gdyż w obecnych czasach coraz trudniej jest nie tylko prognozować, ale i planować naszą przyszłość. Jednak na ratę pieniądze mieć musimy. Czy bank pomoże, gdy znajdziemy się w dołku? Na to raczej nie liczmy – informują specjaliści porównywarki finansowej Comperia.pl.

Gdy bank zdecyduje się pożyczyć nam pieniądze, będzie oczekiwał jednego: regularnych i terminowych spłat. W momencie występowania o kredyt, nasza sytuacja finansowa jest dobra – co miesiąc na konto wpływa pensja, a niekiedy pracodawca nagradza nas premią lub w jakiś inny sposób w naszej rodzinie pojawia się dodatkowy dochód. Problem powstaje, gdy pracy zaczyna brakować. A przecież decyzja wzięcia na swe barki kredytu skutkuje tym, że musimy go regularnie spłacać. Niezależnie od tego, w jakiej akurat jesteśmy sytuacji finansowej, bank będzie oczekiwał spłacania rat zgodnie z harmonogramem. I to jest fakt, który możemy przyjąć za pewnik. Równie pewne są wydatki na żywność i utrzymanie oraz konieczność opłacenia rachunków.

Biorąc kredyt na 20 lub 30 lat, musimy liczyć się z tym, że przyjdzie się nam zmierzyć, zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnymi wydarzeniami, takimi jak małżeństwo lub rozwód, zmiana pracy lub jej utrata itp. Lista sukcesów i porażek jest długa, a to którymi punktami wypełni się nasz życiorys, w coraz mniejszym – jak twierdzą pesymiści – zależy od nas. Jednocześnie, jak utrzymują optymiści, nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło by gorzej. Wszystko, co nam się przydarza wpływa lub będzie wpływać na naszą kondycję ekonomiczną, a przed wieloma wydarzeniami nie sposób się zabezpieczyć. Zresztą ubezpieczanie się nie zawsze ma sens.
 
Nie ma na ratę i co dalej?

Windykacja. U każdego kredytobiorcy to słowo podnosi ciśnienie. Konsekwencje niespłacania rat nie są przyjemne – bank rozpoczyna proces windykacji, a w skrajnych przypadkach będzie chciał nawet zlicytować nasze mieszkanie, jeśli nie będzie innego sposobu spłaty kredytu. Spłacanie rat z opóźnieniem to również powód do zmartwień, choć mniejszych. Trzymiesięczne zaleganie z nimi oznacza umieszczenie naszych danych osobowych w Biurze Informacji Kredytowej, w rubryce pt. „niesolidny dłużnik”.

Dlatego warto jest naprawdę postarać się, by spłacanie comiesięcznych rat było niezagrożone - radzi Comperia.pl Najlepszym i niewymagających wielkiego wysiłku sposobem jest gromadzenie oszczędności, aby w razie potrzeby można je było przeznaczyć na obsługę kredytu. Należy też pamiętać o rodzinie, która często jest w stanie nam pomóc – lecz nie czyni tego, bo… nie potrafimy zwracać się do bliskich o pomoc. Jednym nie pozwala na to ich duma, inni nie wiedzą, jakich argumentów użyć, aby ich prośba była skuteczna. A czy jest jakiś sposób, by pomocną dłoń w naszym kierunku wyciągnął… bank?

Rozwiązanie - ubezpieczenie

Wiele banków razem z kredytem hipotecznym oferuje swoim klientom możliwość ubezpieczenia się od ryzyka utraty pracy. Takie ubezpieczenie gwarantuje, że w przypadku, gdy zostaniemy zwolnieni z pracy towarzystwo ubezpieczeniowe będzie płaciło raty kredytu hipotecznego za nas. Najczęściej przez okres 6 lub 12 miesięcy. Jest to na tyle długi czas, że mamy szansę znaleźć sobie inną pracę, stanąć finansowo na nogi i wznowić samodzielne spłacanie zobowiązań.

Jednak uwaga – ubezpieczenie nie obejmuje sytuacji, w których sami zdecydujemy się złożyć wypowiedzenie lub kiedy umówimy się z pracodawcą na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Towarzystwa ubezpieczeniowe chcą mieć pewność, że utrata pracy nastąpiła nie z winy klienta lub też nie była sposobem na uzyskanie odszkodowania w postaci spłaty raty. Taka polisa obejmuje bowiem tylko te sytuacje, w których utrata pracy nie wiązała się z celowymi działaniami klienta. Ubezpieczeniem można też objąć ryzyko upadku prowadzonej przez nas działalności gospodarczej.

Najczęściej spotykanym zakresem takiego ubezpieczenia jest – w przypadku osób pracujących na umowę o pracę – rozwiązanie stosunku pracy z przyczyn niezależnych od klienta. Kolejnym wymogiem jest uzyskanie statusu osoby bezrobotnej z prawem do zasiłku. I jeszcze jedno. Wypowiedzenie musi być wręczone przez pracodawcę; polisa nie zadziała, jeśli wypowiedzenie złożył pracownik lub rozwiązanie umowy nastąpiło za porozumieniem stron. Gdy prowadzisz działalność gospodarczą, trzeba ją wyrejestrować oraz oficjalnie zostać bezrobotnym – przypominają eksperci porównywarki finansowej Comperia.pl.

Koszty ubezpieczenia

Ubezpieczenie oczywiście nie jest darmowe – w ofertach banków znajdują się polisy, których koszty wahają się od 0,03 proc. miesięcznie do 3,5 proc. za okres 5 lat. Czy to się opłaca? Weźmy np. kredyt w wysokości 100 tys. zł z ratą miesięczną 1 tys. zł. Załóżmy, że koszt ubezpieczenia na okres 3 lat wynosi 1,5% kwoty kredytu i zapewnia ochronę przez okres 12 rat. Taka polisa kosztować nas będzie 1500 zł – w zamian otrzymamy gwarancję, że towarzystwo ubezpieczeniowe będzie płaciło za nas raty kredytu przez 12 miesięcy, czyli łącznie możemy otrzymać 12 tys. zł. Oczywiście, jeśli przez ten cały czas będziemy pozostawać bez pracy.

A co na to bank?

Bankom również zależy na tym, aby klienci regularnie spłacali kredyty, nawet jeśli mają kłopoty finansowe. Dlatego oprócz oferowania ubezpieczenia od utraty pracy, banki często stosują dodatkowe zachęty do nakłonić klientów do skorzystania z takiego rozwiązania. Katalog tych „zachęt” obejmuje m.in. obniżkę marży kredytu, lub prowizji za jego przyznanie – niekiedy wręcz brak tej ostatniej. Jeśli zdarzy się, że straciliśmy pracę, niezwłocznie poinformujmy bank o tym fakcie. Można wtedy skorzystać z wakacji kredytowych lub wydłużyć okres spłaty, obniżając tym samym wysokość raty.

W interesie banku jest odzyskać pożyczone pieniądze. W momencie spłaty, banku nie będzie już interesować, czy mamy pieniądze, czy nie. Przedstawiciel banku zgłosi się do nas w momencie, gdy rata nie wpłynie w terminie. Wtedy może być problem z negocjacjami. Jeśli straciliśmy źródło zarobkowania, nie mamy oszczędności, a rodzina nie za bardzo może pomóc, czym prędzej udajmy się do banku. Przyznanie się do utraty pracy, nie musi oznaczać, że bank od razu wypowie nam umowę kredytową i będzie kazał spłacić całość zadłużenia. Może nas nakłonić do wspomnianych wakacji kredytowych (wtedy i tak będziemy musieli spłacić chociaż odsetki) albo wydłużyć okres kredytowania. Jedną z możliwości jest też znalezienie kogoś, kto przez pewien czas będzie spłacał nasz kredyt. Jeśli jednak do banku przestaną wpływać kolejne raty, dość szybko może się okazać, że ten wypowie nam umowę i nakaże spłatę kredytu w całości w ciągu kilku dni.