Dobry pierwszy miesiąc 2011 roku - NOTUS Finanse

603 804 805

+48 667 808 808

W pierwszym miesiącu tego roku notowania akcji na światowych rynkach wzrosły. Globalny indeks MSCI AC World poszedł w górę o 1,49% do poziomu 335,58 pkt., a na początku drugiej połowy stycznia sięgnął najwyższego pułapu od sierpnia 2008 r. tj. 340,55 pkt.

Inwestorzy pozytywnie zareagowali na dobre: dane makro i wyniki kwartalne spółek, które napłynęły zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Eurolandu. Podobnie zresztą jak na utrzymanie przez amerykański bank centralny dotychczasowej polityki stymulowania gospodarki oraz na opadnięcie napięcia związanego z kryzysem zadłużenia w Europie. Skala aprecjacji tego wskaźnika byłaby jeszcze większa, gdyby nie fakt słabszej końcówki miesiąca wynikającej ze wzrostu napięcia w Egipcie. Na ogólny wynik indeksu negatywny wpływ miało także złe zachowanie się jednej z dwóch jego składowych, czyli średniej dla cen akcji na parkietach w gospodarkach wschodzących. Indeks MSCI Emerging Markets spadł w ujęciu miesięcznym o 2,81%, co oczywiście po części związane było z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie, ale o wiele bardziej z obawami inwestorów o silniejszy wzrost inflacji i dalsze zacieśnianie polityki monetarnej w części z krajów rozwijających się. Co warte podkreślenia w tym samym czasie indeks dla krajów rozwiniętych (MSCI World) wzrósł o 2,19%. W ujęciu regionalnym, w Europie indeks STOXX Europe 600 zwyżkował o 1,54%, w Stanach Zjednoczonych indeks S&P500 poszedł w górę o 2,26%, ale już w regionie Azji i Pacyfiku indeks MSCI Asia Pacific zakończył miesiąc na 0,78% minusie. Sytuacja na globalnych rynkach nie mogła pozostać bez wpływu na warszawski parkiet, no i oczywiście nie pozostała. Z jednej strony indeksy na GPW wspierane były w styczniu dobrym zachowaniem się indeksów europejskich i amerykańskich, ale z drugiej strony szkodził im rozwój wydarzeń w Azji, no i rzecz jasna ogólnie słabe nastawienie inwestorów do zajmowania pozycji na giełdach gospodarek wschodzących, do których - czy to się komuś podoba czy też nie - zaliczana jest cały czas także Polska. Suma summarum, styczeń na GPW zakończył się 0,70% spadkiem najszerszego indeksu WIG, o czym zadecydowało nienajlepsze zachowanie spółek największych – indeks WIG20 zniżkował o 1,43%. Spółki średnie i małe zyskały jednak odpowiednio: 0,74% (mWIG40) i 2,50% (sWIG80). Pokazuje to, że za całościową zniżką w Warszawie, stała w dużym stopniu zagranica, której to działania z zasady skupione są właśnie na najbardziej płynnym wskaźniku blue-chipów. Inwestorzy podejmując decyzje o zmniejszeniu zaangażowania na naszym rynku – i dotyczyło to nie tylko graczy zagranicznych, ale i krajowych – nie kierowali się jednak tylko i wyłącznie sygnałami płynącymi z zagranicy. Duży i negatywny wpływ na GPW miała kwestia obaw o to, na ile zaproponowane przez rząd zmiany w wielkości składek płynących do OFE zmniejszą wspierające działania funduszy emerytalnych na warszawskim parkiecie. W tle, na chwilę pojawił się także czynnik ryzyka, w postaci planów wprowadzenia jeszcze w tym roku podatku bankowego. Szybko jednak on zanikł, bo sam premier podkreślił, że termin ten wydaje się mało prawdopodobny.
 
Rynek towarowy

Styczeń zakończył się także wyraźną zwyżką na rynkach towarowych. Pozytywne sygnały płynące z globalnej gospodarki oraz niekorzystne warunki pogodowe zrobiły swoje. Indeks Thomson Reuters/Jefferies CRB obrazujący zachowanie grupy 19 towarów, wzrósł o 2,59% (do 341,42 pkt), piąty miesiąc z rzędu i był to zarazem jego najdłuższy rajd od marca 2000 r. Statystyka innego z kolei indeksu, Dow Jones-UBS Commodity, opartego na kontraktach terminowych na towary handlowane na amerykańskich giełdach i częściowo na tych obracanych na londyńskim parkiecie, wyraźnie pokazuje, że w pierwszym miesiącu tego roku na wartości silnie zyskały wszystkie segmenty rynków towarowych, poza jednym – tym obejmującym metale szlachetne. Z subindeksów Dow Jones-UBS Commodity najsilniejszy 7,11% wzrost zanotował ten opisujący zachowanie tzw. softów (z ang. softs), do których zaliczamy m.in. kakao, kawę, cukier, bawełnę. Na drugim miejscu uplasował się subindeks żywca (+4,67%), na trzecim zbóż (+3,40%), a na kolejnych dwóch: metali przemysłowych (+1,67%) oraz energii (+1,05%). Subindeks metali szlachetnych zapadł się za to, aż o 7,11%. Jeśli chodzi o najbaczniej obserwowane przez inwestorów towary, to w styczniu kontrakty terminowe na ropę WTI wzrosły o 0,77% do 92,07 USD/bar., futuresy na miedź zwyżkowały o 0,42% do 445,15 USD/funt, a cena spot złota spadła, aż o 6,16% do poziomu 1333 USD/oz. idąc w dół w ujęciu miesięcznym po raz pierwszy od lipca ub.r.
 
Rynek walutowy


Zmniejszenie obaw o rozwój kryzysu zadłużenia w Europie, które to nastąpiło po pierwszych udanych aukcjach obligacji portugalskich i hiszpańskich oraz po zapewnieniach płynących z Chin i z Japonii, co do tego, że kraje te będą aktywne zakupowo na europejskim rynku papierów skarbowych, wyraźnie zwiększyło w styczniu siłę wspólnej waluty na arenie międzynarodowej. Kurs EUR/USD wzrósł o 2,28% do poziomu 1,3691 z 1,3386, a kurs EUR/CHF zwyżkował o 3,35% do 1,2927 z 1,2508. In plus na notowania euro zadziały także oczekiwania inwestorów na to, że poziom stóp procentowych w Eurolandzie wzrośnie szybciej niż ten w Stanach Zjednoczonych. Nadzieję na realizację takiego scenariusza dał po pierwsze szef Europejskiego Banku Centralnego, który to po posiedzeniu Rady Banku w dniu 13 stycznia, podkreślił, że w krótkim terminie ryzyko presji inflacyjnej w strefie euro rośnie. Po drugie potwierdzili go też Amerykanie, bo w komunikacie po posiedzeniu Fed w dniu 26 stycznia, ponownie znalazł się zapis mówiący o tym, że stopy w USA pozostaną na wyjątkowo niskim poziomie przez dłuższy czas. Zwiększony apetyt na ryzyko na światowych rynkach, wynikający z powyżej wymienionych czynników, był w styczniu wyraźnym wsparciem także dla złotego. Cena euro względem naszej waluty spadła co prawda tylko o 0,58% do 3,9287, ale już cena dolara poszła w dół o 3,05% do 2,8677, a cena franka szwajcarskiego obniżyła się o 3,70% do 3,0483. Naszej walucie oprócz czynników zagranicznych, pomagały jednak też te z krajowego podwórka. Jeszcze przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej stało się jasne, że do zacieśnienia polityki monetarnej dojdzie najprawdopodobniej już w styczniu, a najpóźniej w marcu i będzie to początek dłuższego cyklu tego typu działań, na co wskazywały zarówno słowa szefa NBP, jak i innych członków RPP. Taki scenariusz był też wyceniany na rynku pieniężnym, a 3-miesięczna stawka WIBOR – czyli ta po, której to banki pożyczają między sobą środki finansowe – w dniu decyzji Rady dotarła do 3,98%. I rzeczywiście Rada Polityki Pieniężnej nie zaskoczyła i podwyższyła poziom głównej stopy procentowej w Polsce – referencyjnej –, który to od czerwca 2009 r. wynosił 3,50%, do poziomu 3,75%, argumentując to potrzebą ograniczenia ryzyka utrzymania się inflacji powyżej celu inflacyjnego w średnim okresie.

Wyniki funduszy akcyjnych

Wydarzenia ostatniego miesiąca na międzynarodowych rynkach akcyjnych i duża różnica, która pojawiła się w wynikach pomiędzy parkietami w gospodarkach rozwiniętych i wschodzących, znalazły swoje odbicie w stopach zwrotu polskich funduszy, zarówno inwestycyjnych, jak i ubezpieczeniowych. W pierwszym miesiącu tego roku najlepsze wyniki wśród funduszy wycenianych w złotych, przyniosły te inwestujące swoje aktywa na rozwiniętych rynkach europejskich (+1,08% fundusze inwestycyjne i +0,96% UFK) oraz te opierające swoje portfele na akcjach polskich średnich i małych spółek (+0,82% fundusze inwestycyjne i +0,61% UFK). Na drugim biegunie znalazły się z kolei fundusze skupione na akcjach regionu Azji – inwestycyjne straciły średnio 5,01%, a ubezpieczeniowe tylko nieco mniej, bo 4,63%.