Mija rok od „czarnego czwartku” – jak zmieniła się sytuacja kredytobiorców frankowych? - NOTUS Finanse

603 804 805

15 stycznia 2015 roku to data, którą wielu kredytobiorców zapamięta na długo. Tego dnia Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) podjął decyzję o zaprzestaniu obrony kursu EUR/CHF na poziomie 1,20, co zaowocowało gwałtownym umocnieniem helweckiej waluty. Skutki tej decyzji odczuli także Polacy, którzy spłacają kredyty w szwajcarskiej walucie. Jednak mimo wielu zapowiedzi, przez rok sytuacja tych osób niewiele się zmieniła, a problem kredytów frankowych nie został w ogóle rozwiązany.

Rok temu, tuż po ogłoszeniu decyzji przez SNB, złoty gwałtownie się osłabił, notując nawet przez kilka chwil poziom przekraczający 5 złotych za jednego franka szwajcarskiego. Ostatecznie kurs złotego względem szwajcarskiej waluty ustabilizował się na poziomie 3,80-4,10 i w tym przedziale wahał się przez cały 2015 rok. Ogłaszając swoją decyzję dotyczącą kursu, SNB obniżył jednocześnie stopy procentowe. Na skutek tego działania istotna dla kredytobiorców stopa Libor dla terminów 3‑miesięcznych spadła do poziomu -0,95 proc. W kolejnych miesiącach Libor nieco wzrósł i wahał się w przedziale od -0,85 proc. do -0,72 proc.

Rata bez zmian, saldo gwałtownie w górę

Wzrost kursu franka szwajcarskiego spowodował gwałtowny wzrost zadłużenia wszystkich kredytobiorców. W ciągu kilku chwil saldo zadłużenia każdego kredytu frankowego wzrosło o prawie 30 procent. Trzeba również pamiętać, że we wcześniejszych latach kurs franka także rósł, co oznacza, że większości kredytobiorcom saldo wzrosło w znacznie większym stopniu w porównaniu z pierwotną kwotą kredytu. W najgorszej sytuacji są oczywiście osoby, które zaciągnęły swoje kredyty przy najniższym kursie franka szwajcarskiego, czyli w połowie 2008 roku. Przykładowo, dla kredytu zaciągniętego na 30 lat w lipcu 2008 roku, w wysokości 300 tysięcy złotych, saldo w styczniu 2015 roku, po wzroście kursu CHF/PLN wynosiło około 530 tysięcy złotych, co oznacza wzrost o ponad 70 procent i to przy uwzględnieniu prawie 7 lat spłaty zobowiązania.

Drugim aspektem, który należy ocenić i porównać jest zmiana wysokości raty. Dzięki obniżeniu stóp procentowych i przyjęciu także przez banki ujemnych stawek Libor, miesięczna rata w większości przypadków pozostała na zbliżonym poziomie. Pomimo osłabienia złotego kredytobiorcy nie odczuli wzrostu rat, chociaż często musieli poczekać kilka tygodni na aktualizację oprocentowania.

Trudna sytuacja, w jakiej znalazła się część kredytobiorców frankowych spowodowała aktywizację wielu osób, w tym polityków, które zaproponowały różne rozwiązania zaistniałej sytuacji.

„Sześciopak” Związku Banku Polskich

Jako pierwsze pomoc dla kredytobiorców frankowych wprowadziły banki, chociaż często jest to tylko pomoc pozorna. Instytucje, które udzielały kredytów frankowych zobowiązały się do uwzględniania ujemnego Liboru, jednak trzeba przypomnieć, że część spośród nich zrobiła to dopiero po licznych naciskach, ze strony np. UOKiK. Kilka banków, pomimo iż Libor przyjmował wartości ujemne przy ustalaniu oprocentowania, zakładało stawkę na poziomie 0 procent. Innym rozwiązaniem przyjętym przez banki było ograniczenie spreadu walutowego. Jednak z problemem wysokiego kursu sprzedaży w niektórych bankach wielu kredytobiorców poradziło sobie znacznie wcześniej, korzystają z tzw. ustawy „antyspreadowej”. Od wielu bowiem lat każdy spłacający kredyt może kupić walutę w dowolnym miejscu (kantor, inny bank, internet) i w ten sposób można ominąć wysokie kursy sprzedaży. Banki zaproponowały także rezygnację z żądania dodatkowych zabezpieczeń na pokrycie wyższego salda zadłużenia, a także zobowiązały się do uelastycznienia zasad restrukturyzacji kredytów. Na mocy „sześciopaku” umożliwiono także przewalutowanie kredytów po kursie średnim NBP oraz możliwość wydłużenia okresu spłaty kredytu lub czasowego jego zawieszenia.

Przedstawione przez banki rozwiązania w żaden sposób nie rozwiązały problemu nadmiernego zadłużenia, które przewyższa wartość nieruchomości. Warto odnotować jednak, że kilka banków indywidualnie zdecydowało się na wdrożenie programu, który pozwoliłby na zamianę mieszkania wraz z przeniesieniem dotychczasowego kredytu na nową nieruchomość.

Ustawa jest, ale w życie nie weszła

Pierwszą próbą systemowego rozwiązania problemu kredytów frankowych była złożona przez grupę posłów ustawa o restrukturyzacji kredytów walutowych. Na jej mocy kredyt miałby zostać przewalutowany na złotego po kursie Narodowego Banku Polskiego. Jednocześnie bank obliczyłby, ile wynosiłoby aktualne saldo zadłużenia, gdyby kredytobiorca nie wybrał kredytu we franku szwajcarskim, ale zdecydowałby się na naszą rodzimą walutę. Różnica w tych saldach podlegałby częściowemu umorzeniu – 50 procent musiałby zapłacić kredytobiorca, a drugie 50 procent byłoby stratą banku. Jednocześnie, rozliczeniu podlegałaby także różnica w wysokości zapłaconych dotychczas rat kredytowych. W większości przypadków więcej do zapłaty byłoby w przypadku kredytu złotowego i ta korzyść, jaką odnieśli kredytobiorcy frankowi także musiałby zostać spłacona. W toku prac parlamentarnych złożona i przyjęta została poprawka, która wprowadziła rewolucyjne zmiany w proporcji w jakiej różnica sald podlegałaby umorzeniu. Posłowie opozycji zaproponowali, aby umorzone zostało aż 90 procent tej kwoty. Co prawda w Senacie przywrócono poprzednią wersję podziału po 50 procent, ale zbyt duże ryzyko ponownego przegłosowania umorzenia 90 procentowego spowodowało, że rządząca koalicja zdecydowała się nie poddawać poprawek Senatu pod głosowanie w Sejmie. Tym samym, wraz końcem kadencji parlamentu, po uwzględnieniu zasady dyskontynuacji, przepisy trafiły do kosza. Zatem kredytobiorcy frankowi dalej pozostali bez rozwiązania swojego problemu.

Przepisy, które ostatecznie nie weszły w życie, rozwiązałyby problem osób, które chciałby sprzedać swoją nieruchomość. Za sprawą przewalutowania kredytu i rozliczenia różnicy sald kwota aktualnego zadłużenia w większość przypadków aktualne saldo byłoby znacznie niższe niż wartość nieruchomości. Pozwoliłoby to na sprzedaż mieszkania i spłatę kredytu, co dzisiaj przy wysokich kursach jest niemożliwe.

„Na otarcie łez” powołano Fundusz Wsparcia Kredytobiorców

Po wstrzymaniu prac nad ustawą „frankową” w szybkim tempie przyjęto przepisy, na mocy których powołano do życia Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Z pomocy w spłacie kredytu mieszkaniowego będą mogły korzystać osoby, które mają trudności z regulowaniem swoich rat kredytowych, niezależnie od waluty kredytu. Uprawnione do pomocy będą osoby bezrobotne lub ci kredytobiorcy, których miesięczne koszty obsługi kredytu mieszkaniowego przekraczają 60 procent dochodu gospodarstwa domowego. Pomoc z funduszu będzie oznaczać przekazywanie na konto kredytobiorcy równowartości rat kapitałowo-odsetkowych z przeznaczeniem na spłatę rat. Jednocześnie otrzymana kwota nie będzie mogła być wyższa niż 1500 złotych miesięcznie i będzie ona mogła być wypłacana przez maksymalnie 18 miesięcy. Otrzymana pomoc będzie podlegała zwrotowi. Kredytobiorca będzie musiał rozpocząć zwrot środków po upływie 2 lat od wypłaty ostatniej transzy pomocy. Zwrot środków będzie rozłożony na 8 kolejnych lat.

Frankowicze – co dalej?

Problem kredytów frankowych i trudności osób, które zdecydowały się na tę walutę były wielokrotnie podnoszone podczas kampanii wyborczych w roku 2015. Frankowiczom obiecywano wiele, łącznie z przewalutowaniem tych zobowiązań po kursie z dnia uruchomienia bez konieczność zwrotu odniesionych przez kilka lat korzyści. Aktualnie trwają prace w Kancelarii Prezydenta i wszystko wskazuje na to, że pomoc jaką przewiduje nowa ustawa dla kredytobiorców będzie skierowana tylko do wybranej grupy osób. Z przewalutowania na preferencyjnych warunkach będą mogły skorzystać tylko te osoby, które na spłatę rat przeznaczają dużą część swoich dochodów. Jednak o ostatecznych rozwiązaniach będzie można mówić dopiero po przedstawieniu konkretnych propozycji i rozwiązań.

Michał Krajkowski

Główny Analityk

Notus Doradcy Finansowi

15 stycznia 2015 roku to data, którą wielu kredytobiorców zapamięta na długo. Tego dnia Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) podjął decyzję o zaprzestaniu obrony kursu EUR/CHF na poziomie 1,20, co zaowocowało gwałtownym umocnieniem helweckiej waluty. Skutki tej decyzji odczuli także Polacy, którzy spłacają kredyty w szwajcarskiej walucie. Jednak mimo wielu zapowiedzi, przez rok sytuacja tych osób niewiele się zmieniła, a problem kredytów frankowych nie został w ogóle rozwiązany.

Rok temu, tuż po ogłoszeniu decyzji przez SNB, złoty gwałtownie się osłabił, notując nawet przez kilka chwil poziom przekraczający 5 złotych za jednego franka szwajcarskiego. Ostatecznie kurs złotego względem szwajcarskiej waluty ustabilizował się na poziomie 3,80-4,10 i w tym przedziale wahał się przez cały 2015 rok. Ogłaszając swoją decyzję dotyczącą kursu, SNB obniżył jednocześnie stopy procentowe. Na skutek tego działania istotna dla kredytobiorców stopa Libor dla terminów 3‑miesięcznych spadła do poziomu -0,95 proc. W kolejnych miesiącach Libor nieco wzrósł i wahał się w przedziale od -0,85 proc. do -0,72 proc.

Rata bez zmian, saldo gwałtownie w górę

Wzrost kursu franka szwajcarskiego spowodował gwałtowny wzrost zadłużenia wszystkich kredytobiorców. W ciągu kilku chwil saldo zadłużenia każdego kredytu frankowego wzrosło o prawie 30 procent. Trzeba również pamiętać, że we wcześniejszych latach kurs franka także rósł, co oznacza, że większości kredytobiorcom saldo wzrosło w znacznie większym stopniu w porównaniu z pierwotną kwotą kredytu. W najgorszej sytuacji są oczywiście osoby, które zaciągnęły swoje kredyty przy najniższym kursie franka szwajcarskiego, czyli w połowie 2008 roku. Przykładowo, dla kredytu zaciągniętego na 30 lat w lipcu 2008 roku, w wysokości 300 tysięcy złotych, saldo w styczniu 2015 roku, po wzroście kursu CHF/PLN wynosiło około 530 tysięcy złotych, co oznacza wzrost o ponad 70 procent i to przy uwzględnieniu prawie 7 lat spłaty zobowiązania.

Drugim aspektem, który należy ocenić i porównać jest zmiana wysokości raty. Dzięki obniżeniu stóp procentowych i przyjęciu także przez banki ujemnych stawek Libor, miesięczna rata w większości przypadków pozostała na zbliżonym poziomie. Pomimo osłabienia złotego kredytobiorcy nie odczuli wzrostu rat, chociaż często musieli poczekać kilka tygodni na aktualizację oprocentowania.

Trudna sytuacja, w jakiej znalazła się część kredytobiorców frankowych spowodowała aktywizację wielu osób, w tym polityków, które zaproponowały różne rozwiązania zaistniałej sytuacji.

„Sześciopak” Związku Banku Polskich

Jako pierwsze pomoc dla kredytobiorców frankowych wprowadziły banki, chociaż często jest to tylko pomoc pozorna. Instytucje, które udzielały kredytów frankowych zobowiązały się do uwzględniania ujemnego Liboru, jednak trzeba przypomnieć, że część spośród nich zrobiła to dopiero po licznych naciskach, ze strony np. UOKiK. Kilka banków, pomimo iż Libor przyjmował wartości ujemne przy ustalaniu oprocentowania, zakładało stawkę na poziomie 0 procent. Innym rozwiązaniem przyjętym przez banki było ograniczenie spreadu walutowego. Jednak z problemem wysokiego kursu sprzedaży w niektórych bankach wielu kredytobiorców poradziło sobie znacznie wcześniej, korzystają z tzw. ustawy „antyspreadowej”. Od wielu bowiem lat każdy spłacający kredyt może kupić walutę w dowolnym miejscu (kantor, inny bank, internet) i w ten sposób można ominąć wysokie kursy sprzedaży. Banki zaproponowały także rezygnację z żądania dodatkowych zabezpieczeń na pokrycie wyższego salda zadłużenia, a także zobowiązały się do uelastycznienia zasad restrukturyzacji kredytów. Na mocy „sześciopaku” umożliwiono także przewalutowanie kredytów po kursie średnim NBP oraz możliwość wydłużenia okresu spłaty kredytu lub czasowego jego zawieszenia.

Przedstawione przez banki rozwiązania w żaden sposób nie rozwiązały problemu nadmiernego zadłużenia, które przewyższa wartość nieruchomości. Warto odnotować jednak, że kilka banków indywidualnie zdecydowało się na wdrożenie programu, który pozwoliłby na zamianę mieszkania wraz z przeniesieniem dotychczasowego kredytu na nową nieruchomość.

Ustawa jest, ale w życie nie weszła

Pierwszą próbą systemowego rozwiązania problemu kredytów frankowych była złożona przez grupę posłów ustawa o restrukturyzacji kredytów walutowych. Na jej mocy kredyt miałby zostać przewalutowany na złotego po kursie Narodowego Banku Polskiego. Jednocześnie bank obliczyłby, ile wynosiłoby aktualne saldo zadłużenia, gdyby kredytobiorca nie wybrał kredytu we franku szwajcarskim, ale zdecydowałby się na naszą rodzimą walutę. Różnica w tych saldach podlegałby częściowemu umorzeniu – 50 procent musiałby zapłacić kredytobiorca, a drugie 50 procent byłoby stratą banku. Jednocześnie, rozliczeniu podlegałaby także różnica w wysokości zapłaconych dotychczas rat kredytowych. W większości przypadków więcej do zapłaty byłoby w przypadku kredytu złotowego i ta korzyść, jaką odnieśli kredytobiorcy frankowi także musiałby zostać spłacona. W toku prac parlamentarnych złożona i przyjęta została poprawka, która wprowadziła rewolucyjne zmiany w proporcji w jakiej różnica sald podlegałaby umorzeniu. Posłowie opozycji zaproponowali, aby umorzone zostało aż 90 procent tej kwoty. Co prawda w Senacie przywrócono poprzednią wersję podziału po 50 procent, ale zbyt duże ryzyko ponownego przegłosowania umorzenia 90 procentowego spowodowało, że rządząca koalicja zdecydowała się nie poddawać poprawek Senatu pod głosowanie w Sejmie. Tym samym, wraz końcem kadencji parlamentu, po uwzględnieniu zasady dyskontynuacji, przepisy trafiły do kosza. Zatem kredytobiorcy frankowi dalej pozostali bez rozwiązania swojego problemu.

Przepisy, które ostatecznie nie weszły w życie, rozwiązałyby problem osób, które chciałby sprzedać swoją nieruchomość. Za sprawą przewalutowania kredytu i rozliczenia różnicy sald kwota aktualnego zadłużenia w większość przypadków aktualne saldo byłoby znacznie niższe niż wartość nieruchomości. Pozwoliłoby to na sprzedaż mieszkania i spłatę kredytu, co dzisiaj przy wysokich kursach jest niemożliwe.

„Na otarcie łez” powołano Fundusz Wsparcia Kredytobiorców

Po wstrzymaniu prac nad ustawą „frankową” w szybkim tempie przyjęto przepisy, na mocy których powołano do życia Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Z pomocy w spłacie kredytu mieszkaniowego będą mogły korzystać osoby, które mają trudności z regulowaniem swoich rat kredytowych, niezależnie od waluty kredytu. Uprawnione do pomocy będą osoby bezrobotne lub ci kredytobiorcy, których miesięczne koszty obsługi kredytu mieszkaniowego przekraczają 60 procent dochodu gospodarstwa domowego. Pomoc z funduszu będzie oznaczać przekazywanie na konto kredytobiorcy równowartości rat kapitałowo-odsetkowych z przeznaczeniem na spłatę rat. Jednocześnie otrzymana kwota nie będzie mogła być wyższa niż 1500 złotych miesięcznie i będzie ona mogła być wypłacana przez maksymalnie 18 miesięcy. Otrzymana pomoc będzie podlegała zwrotowi. Kredytobiorca będzie musiał rozpocząć zwrot środków po upływie 2 lat od wypłaty ostatniej transzy pomocy. Zwrot środków będzie rozłożony na 8 kolejnych lat.

Frankowicze – co dalej?

Problem kredytów frankowych i trudności osób, które zdecydowały się na tę walutę były wielokrotnie podnoszone podczas kampanii wyborczych w roku 2015. Frankowiczom obiecywano wiele, łącznie z przewalutowaniem tych zobowiązań po kursie z dnia uruchomienia bez konieczność zwrotu odniesionych przez kilka lat korzyści. Aktualnie trwają prace w Kancelarii Prezydenta i wszystko wskazuje na to, że pomoc jaką przewiduje nowa ustawa dla kredytobiorców będzie skierowana tylko do wybranej grupy osób. Z przewalutowania na preferencyjnych warunkach będą mogły skorzystać tylko te osoby, które na spłatę rat przeznaczają dużą część swoich dochodów. Jednak o ostatecznych rozwiązaniach będzie można mówić dopiero po przedstawieniu konkretnych propozycji i rozwiązań.

Michał Krajkowski

Główny Analityk

Notus Doradcy Finansowi Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE