Polisolokaty i IKE nie zastąpią „antybelek” - NOTUS Finanse

603 804 805

Z końcem marca wchodzi w życie nowelizacja ustawy podatkowej i wraz z nią znikną popularne lokaty „antybelkowe”, które do tej pory pozwalały klientom banków unikać 19% podatku od przychodów z odsetek. Bankowcy oczywiście oferują alternatywne produkty oszczędnościowe,

ale czy mają one jakąkolwiek szansę stać się równie popularne jak lokaty z dzienną kapitalizacją odsetek?

Zmiana przepisów Ordynacji podatkowej wprowadzająca nowy sposób zaokrąglania podstaw opodatkowania oraz kwot podatku od przychodów z tytułu odsetek wchodzi w życie 31 marca br. Po tym terminie odsetki np. z tytułu depozytów bankowych będą zaokrąglane do pełnych groszy w górę, a nie jak było to dotychczas do pełnych złotych. Zmiana ta oznacza absolutny koniec tak popularnych wśród Polaków lokat antybelkowych, na funkcjonowaniu których to skarb państwa traci rocznie (mowa o utraconych korzyściach) ok. 380 mln zł. Pomimo długiego czasu na przygotowanie instytucje finansowe nie zdołały wymyśleć żadnego nowego zamiennika lokat antybelkowych, które oferowane były przez nie głównie pod szyldem codziennego naliczania odsetek. Te rozwiązania, które funkcjonują już od dawna i są obecnie najczęściej wskazywane przez banki na zastępstwo, czyli polisolokaty i IKE luki po antybelkach na pewno nie zdołają wypełnić.

Dlaczego antybelki były tak popularne?

Lokaty antybelkowe oferowały klientom banków bardzo wiele zalet. Oczywiście największą z nich była możliwość ominięcia zryczałtowanej 19% stawki podatku od naliczonych od depozytu odsetek. Istotna była również prostota tego instrumentu, jego elastyczność terminowa (lokaty oferowane były dla bardzo różnych terminów od najkrótszych do długich) oraz praktycznie 100% bezpieczeństwo (w przypadku ogłoszenia upadłości banku depozyty w nim gwarantowane są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny w 100% do 100 tys. euro).

Co po „antybelkach”?

Niestety, ani depozyty w formie IKE, ani polisolokaty, tych wszystkich warunków jednocześnie nie spełniają. Choć rzecz jasna oferują klientom ucieczkę od podatku Belki, to są już dla nich instrumentami bardziej skomplikowanymi oraz posiadają inne wyraźnie zmniejszacie ich atrakcyjność minusy.

Indywidualne Konta Emerytalne, to bardzo dobry produkt do oszczędzania na jesień życia, a nie miejsce do lokowanie środków np. przez młode osoby na krótki termin. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wypłata z IKE bez konieczności zapłaty podatku Belki może nastąpić dopiero po osiągnięciu przez oszczędzającego wieku 60 lat lub nabyciu przez niego uprawnień emerytalnych i ukończeniu 55 roku życia oraz dodatkowo po spełnieniu dwóch warunków: dokonywania wpłat na IKE co najmniej w 5 dowolnych latach kalendarzowych albo dokonania ponad połowy wartości wpłat nie później niż na 5 lat przed dniem złożenia przez oszczędzającego wniosku o dokonanie wypłaty. Do tego dochodzi też ustawowe ograniczenie maksymalnej wysokości rocznej wpłaty na te konta, które w roku bieżącym wynosi 10578 zł.

Z kolei polisolokaty oferowane są najczęściej klientom w dwóch tylko podstawowych terminach, na: 6 i 12- miesięcy, czyli tak naprawdę wyboru na jak długi okres ulokować w ten sposób swoje środki finansowe za bardzo klient nie ma. Co więcej gwarancje ich bezpieczeństwa wyglądają już zupełnie inaczej niż w przypadku lokat bankowych. Jako że polisolokaty nie są depozytami, ale funkcjonują w formie ubezpieczeń życiowych i są produktami nie banków, ale zakładów ubezpieczeń, to nie są one gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. A UFG w przypadku upadłości zakładu ubezpieczeń wypłaci jedynie 50% wierzytelności i to nie więcej niż 30 tys. euro.