Złoty słabnie, a raty kredytów hipotecznych we frankach i euro coraz wyższe - NOTUS Finanse

603 804 805

Na przestrzeni nieco ponad dwóch tygodni, notowania naszej waluty spadły względem europejskiej o 4,1%, a względem szwajcarskiej o 6,5%. Kurs EUR/PLN, który jeszcze 7 lutego wynosił minimalnie 3,8447, dziś wzrósł powyżej psychologicznej bariery 4,0000, maksymalnie do 4,0014 i znalazł się

na najwyższym poziomie od 20 grudnia ub.r.

W tym samym czasie kurs CHF/PLN zwyżkował z 2,9508 do 3,1429 i tak wysoko znajdował się ostatnio w dniu 4 stycznia br. Choć długoterminowe perspektywy dla złotego pozostają cały czas dobre, to jego wyraźne obecne osłabienie jest złą informacja dla tych wszystkich osób, które spłacają kredyty hipoteczne denominowane w euro i we franku. Liczona według kursów z rynku międzybankowego rata dla zobowiązania w szwajcarskiej walucie (przy założeniu, że wynosi ona 500 franków) wzrosła w tym czasie bowiem o prawie 100 złotych, a ta dla waluty europejskiej (przy założeniu, że wynosi ona 400 euro) poszła w górę o ponad 60 złotych.

Spadek wartości polskiej waluty to przede wszystkim wynik bardzo napiętej sytuacji w krajach arabskich, w tym głównie w Libii. Inwestorzy na całym świecie niepewni dalszych wydarzeń w tym regionie i zarazem obawiając się kontynuacji wzrostu cen ropy (dziś cena kwietniowych kontraktów na lekką słodką ropę notowanych w giełdzie USA wzrosła maksymalnie do 103,41 USD/bar. tj. do najwyższego poziomu od września 2008 r.), pozbywają się bardziej ryzykownych aktywów finansowych, czyli np. akcji i walut gospodarek wschodzących, czyli także złotego. Globalni gracze zwiększają zarazem zakupy instrumentów finansowych z zasady uważanych za bezpieczne schronienie w trudnych czasach. Te ostatnie określane są na rynkach finansowych mianem bezpiecznych przystani lub bezpiecznego schronienia (z ang. safe haven) i zaliczane są do nich przede wszystkim szwajcarski frank oraz złoto. Dziś cena franka do dolara była najwyższa w historii (kurs USD/CHF min. 0,9241), a względem euro najwyższa od 13 stycznia br. (kurs EUR/CHF min. 1,2706). Z kolei złoto względem dolara było dziś najdroższe od 3 stycznia br. (kurs XAU/USD max. 1418,19) i znalazło się bardzo blisko ustanowionego 7 grudnia ub.r. rekordowo wysokiego poziomu 1430,60 USD/oz.

Niestety, tak to zostało podkreślone powyżej, polska waluta, jak i zresztą cała nasza gospodarka, klasyfikowana jest w koszykach inwestycyjnych instytucji finansowych jako rynek wschodzący, a nie rozwinięty. Gdyby było inaczej, odpływ kapitału z polskich aktywów byłby zapewne mniejszy niż obecnie. A tak każda decyzja zarządzających o ogólnym zmniejszeniu zaangażowania w krajach rozwijających się, automatycznie dotyka także Polskę i to bez względu na to, czy są ku temu przesłanki fundamentalne (np. stan gospodarki), czy też nie. W indeksie MSCI Emerging Markets, w podgrupie Europa, Bliski Wschód i Afryka, znajdujemy się obok takich krajów, jak: Czechy, Egipt, Węgry, Maroko, Rosja, Południowa Afryka i Turcja. Taki układ koszyków inwestycyjnych instytucji finansowych to oczywiście nie ich widzimisię, ale efekt takiej, a nie innej klasyfikacji przyjętej choćby przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W październikowym raporcie MFW, zaliczani jesteśmy nadal do gospodarek wschodzących oraz do europejskich gospodarek wschodzących, choć Czechy i Słowacja już przeszły do grupy krajów rozwiniętych.

Do osłabienia złotego w ostatnich dniach przyczyniło się jednak także opadnięcie oczekiwań rynkowych na kolejną podwyżkę stóp procentowych już na najbliższym marcowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Marek Belka, prezes NBP, a zarazem też przewodniczący RPP w poniedziałkowym wywiadzie dla portalu obserwatorfinansowy.pl podkreślił, że z punktu widzenia tendencji inflacyjnych, ważne jest jak będzie się kształtował wzrost płac, a ten jego zdaniem jest jak na razie dość umiarkowany. Z kolei Adam Glapiński, członek RPP, we wtorkowym wywiadzie dla PAP pokreślił, że w obecnej chwili nie widzi przesłanek do zacieśnienia polityki monetarnej. Jako czynnik przemawiający za tym, że w marcu do podwyżki stóp raczej nie dojdzie, wskazywane są również przez analityków wczorajsze dane o niższym niż oczekiwano wzroście sprzedaży detalicznej w styczniu.