W poniedziałek, przy braku innych ciekawych propozycji, giełdowi inwestorzy wciąż oglądali operę mydlaną pt. 'Grecja'. Początkowo czekano na godzinę 11:00, gdy według weekendowych doniesień, greccy politycy mieli zdecydować, czy godzą się na dalsze zaciskanie pasa
(m.in. obniżenie płacy minimalnej, likwidację 13. i 14. pensji, zwolnienia w sektorze publicznym i liberalizację kodeksu pracy), co warunkuje wypłatę drugiego pakietu ratunkowego.
Szybko jednak okazało się, że żaden deadline nie został wyznaczony. Aczkolwiek Europa, ustami rzecznika KE oraz przywódców Francji i Niemiec, naciska na jak najszybsze podjęcie decyzji. Później pojawiła się informacja, że taka decyzja zostanie ogłoszona jeszcze wieczorem. Ostatecznie okazało się, że w poniedziałek premier Grecji w ogóle nie spotka się z liderami głównych partii politycznych, żeby rozmawiać o drugim pakiecie ratunkowym. Spotkanie zostało przesunięte na wtorek. W ten sposób wtorek też na szansę upłynąć pod znakiem Grecji. Zwłaszcza, że kalendarium ponownie jest ubogie. Jedyne warte uwagi dane o raport o produkcji przemysłowej w Niemczech za miesiąc grudzień.
Temat Grecji powoli zaczyna nużyć inwestorów i z każdym dniem coraz mniej absorbuje uwagę. Jest prawdopodobne, że niezależnie od tego, jaki ostatecznie będzie finał, Grecja będzie najwyżej jednodniowym impulsem.
Co w takim razie może stać się drogowskazem dla rynków akcji w najbliższych dniach? Najpoważniejszym kandydatem są banki centralne. W czwartek decyzje ws. polityki monetarnej będzie podejmował ECB i BoE. Jeżeli obie te instytucje w dalszym ciągu zdecydują się wspierać słabnący wzrost gospodarczy, to inwestorzy będą zadowoleni, a giełdy mają szanse kontynuować wzrosty. Takim pośrednim czynnikiem będą też dane o inflacji w Chinach. Pozwolą one odpowiedzieć na pytanie, czy Ludowy Bank Chin w najbliższych tygodniach zdecyduje się na cięcie stopy rezerw obowiązkowych, co mogłoby być kolejnym popytowym impulsem dla giełd.
Perspektywy rynków akcji, oceniane przez pryzmat czynników fundamentalnych, należy obecnie oceniać jako umiarkowanie pozytywne. Duże zaangażowanie banków centralnych w walkę z kryzysem i pobudzanie wzrostu gospodarczego, dobre sytuacja spółek oraz dające nadzieję ostatnie dane z Europy (PMI), to właśnie sugerują.
Ostrzeżenia płyną natomiast z wykresów. Wprawdzie odnoszą się one do krótkiego terminu, ale nie można ich bagatelizować. S&P500 jest najwyżej od lipca ub.r., DAX rośnie o 7 tygodni, a WIG20 zbliża się do oporu na 2450 pkt. To wszystko zapowiedź korekty. Być może już w tym tygodniu. Pozytywną informacją jest to, że potencjał wzrostowy jeszcze się nie wyczerpał. Zwłaszcza w przypadku WIG20. Dlatego na korektę należy spojrzeć jak na okazję, a nie zagrożenie. Nawet gdyby była ona głęboka.
W poniedziałek indeks WIG20 wzrósł o 0,67% do 2.390,27 pkt, a WIG o 0,84% do 42.083,93 pkt. Wartość obrotów na rynku akcji kształtowała się na poziomie 710 mln zł. (ISB)
Marcin R. Kiepas
Udostępnij



