Spadające kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy sugerują nienajlepszy początek sesji. O jej przebiegu decydować jednak będą dane makroekonomiczne.
"Publikacja danych z Ameryki napędziła trochę strachu inwestorom po obu stronach oceanu, ale do przeceny nie doprowadziła. Powstrzymała jedynie byki w Europie i zniechęciła amerykańskich graczy do kontynuacji ruchu w górę. S&P500 zniżkował o 0,05%, ale był to spadek już czwarty z rzędu. Korekta ma na razie rozmiar symboliczny. Uszczknęła indeksowi zaledwie 0,1%, ale może przybrać na sile, gdy pojawi się kolejny impuls" - powiedział analityk Open Finance, Roman Przasnyski.
Według niego podobno dziś możliwe jest ogłoszenie porozumienia Grecji z prywatnymi wierzycielami. Podobno zakładać ma ono zgodę na darowanie ponad 70% długów. Grecja już się cieszyła.
"Indeks w Atenach zyskał wczoraj ponad 6%. Ciekawe w jaki sposób okażą radość akcjonariusze banków, które będą łykać tę pigułkę. Reakcja agencji ratingowych jest łatwa do przewidzenia. Najpierw uznają Grecję za kraj częściowo niewypłacalny, a później znów wezmą pod lupę banki" - dodał analityk.
Dziś inwestorzy będą się emocjonować analizą wskaźników aktywności przemysłu od Chin, przez Europę po USA oraz szacunkami zmiany zatrudnienia za oceanem. W przypadku Chin już wszystko jasne. Prawie, bo można sobie wybrać wersję rodzimą wskaźnika, wynoszącą 50,5 punktu i liczoną przez niezależną firmę Markit, według której wynosi on 48,8 punktu. W każdym razie w obu przypadkach mamy do czynienia z niewielkim jego wzrostem.
"Nikkei wzrósł o 0,1%, a na godzinę przed końcem handlu wskaźniki w Szanghaju zniżkowały po 0,8-1%. Kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy, spadające po 0,1-0,3%, sugerują nienajlepszy początek sesji. O jej przebiegu decydować jednak będą dane makroekonomiczne" - podsumował Przasnyski.
WIG20 zakończył wtorek zwyżką o 0,67% do 2.332,17 pkt, a WIG wzrósł o 0,81% do 40.927,75. Obroty wyniosły 1,2 mld zł. (ISB)
lk
Udostępnij



